Znajdź studia dla siebie dzięki naszemu rankingowi uczelni wyższych 2006 - 2013!
topstudia.pl/news'y | Dziś jest: 22.02.2018 | Niezależny ranking uczelni wyższych


Życie w akademiku


Pewnego pięknego dnia dostałeś/łaś się na studia. Zdobywasz pracę, zostaje przyznany Ci akademik i wydaje się, że nic wspanialszego czekać Cię nie może.

Życie przed Tobą, ogromna odpowiedzialność za samego siebie jest po prostu kryterium, nic nie jest w stanie przeszkodzić Ci w dalszym rozwoju. Co więcej, masz przekonanie, że właśnie rozpoczynasz tryb studenckiego żywota, który przecież osławiono wszędzie, gdzie tylko można. Znajomi zachwalają akademik, po Internecie krążą różne dowcipy na ten temat, a Ty możesz powoli zastanawiać się nad tym, jak umotywować swój czas, aby starczyło Ci go na wszystko. I w tym momencie pojawiają się pierwsze wątpliwości. Co w tym akademiku właśnie? Jak Ty tam przetrwasz?

Głos rozsądku numer jeden brzmi: Akademiki są potwornością! Nie ma tam absolutnie prywatności, często jest tak mało miejsca, że Twoja współlokatorka suszy włosy zaraz nad Tobą. Wszędzie jest niezwykły bałagan, ludzie potykają się o własne przedmioty i rzucają je, gdzie popadnie, wszystko się gubi, nie ma w zasadzie zupełnie żadnej opcji, w której można sobie dopomóc. O nauce nie sposób mówić, kiedy za ścianą płacze dziecko Twojego sąsiada, a drzwi naprzeciwko trwa głośna impreza, poprawiny po tej, co była tydzień temu i jeszcze ma miejsce. Nie sposób też powiedzieć o łazienkach, które są na korytarzu (zazwyczaj) i gdzie trzeba czasem czekać dobre dwie godziny na zwolnienie jej. Ale to nie wszystko. Kiedy mamy do czynienia z imprezą, nie trzeba mówić, jak potem wygląda ubikacja? Wszystko jest w stanie opłakanym, zarazki się lęgną i tylko czekać na grzybicę (jeśli nie lepiej). W niektórych akademikach bywa też tak, że dwa pokoje są oddzielone łazienką. I teraz trzeba się naprawdę nieźle nagimnastykować, żeby nikt nam tam nie wszedł. Do kuchni nie ma w zasadzie dojścia i lepiej też nic tam nie zostawiać, dla dobra własnego żołądka, bo w najlepszym przypadku ktoś nam to po prostu zje. W najgorszym... patrz: zarazki. Pokoje wyglądają fatalnie i choćby zrobić remont, to jednak na własny koszt, a problemu z tym więcej, niż można się spodziewać. Nie mówiąc już o tym, że najczęściej przydzielą Cię do pokoju w którym mieszka co najmniej kilka osób, bo nikogo nie obchodzi, że pragniesz choćby odrobiny prywatności, na pojedyncze sale po prostu nie ma co liczyć, to luksusy zarezerwowane dla samorządu uczniowskiego. Słowem: w akademiku żyć się po prostu nie da!

Głos rozsądku numer dwa brzmi: Restrykcje! Mnóstwo restrykcji, których nijak nie da się ominąć, bo nawet jeśli próbujesz, to możesz tylko stracić miejsce zamieszkania. Dzielenie akademików na męskie i żeńskie to oczywista norma, a kiedy już doczekasz się upragnionej koedukacji - w niektórych miejscach musisz mieć... zgodę rodziców. Czy my wszyscy żyjemy w średniowieczu? I teraz tłumacz się dziekanatom i tym podobnym instytucjom, że jesteś na tyle dojrzały/a, by mieszkać ze swoim partnerem. Wszystko gubi się w formalnościach i nie daj Boże, żeby stało się tak, że wszystko zostanie dopięte na ostatni guzik, bo wtedy ktoś sobie o Tobie przypomni.

Głos rozsądku numer trzy brzmi: A może jednak nie jest tak źle? Zważając na to, że czasami trzeba czekać długo do łazienki, to przecież w wielu akademikach jest tak, że pokoje mają jednak własne tego typu pomieszczenia. Podobnie z kuchnią, tutaj kwestia leży w tym, jaki standard sobie wybierzemy. Nikt nie mówił, że będzie łatwo, ale przecież nie jest to też do ominięcia. Tyle ludzi wyszło z domów akademickich i jakoś nikt jeszcze od tego nie umarł. Te straszne miejskie legendy, które wokół nich krążą zapewne mają w sobie jakąś prawdę, ale czy należy od niej uzależniać życiową decyzję? Raczej nie. Wszystko można przeżyć, albo w ogóle nie podejmować studiów.

Te wszystkie trzy głosy odzywają się, a jeden przeważa nad drugim. Ostatni niby odwołuje się od swoich poprzedników, ale mimo wszystko nie zaprzecza złej sławie, jaka krąży dookoła domów akademickich. Czy to jest prawda? W jakimś stopniu na pewno. Trzeba bowiem brać pod uwagę, że w tych budynkach żyje mnóstwo naprawdę różnych ludzi, nie zawsze takich, którzy będą chcieli dać się innym pouczyć. Jednak kwestia krzywej mentalności tkwi nie tylko w nich, ale także we wszystkich innych, których możemy spotkać na swojej drodze. Dość mówić, że nigdy nie będziemy pewni, z kim mamy do czynienia. Warunki sanitarne, z jakimi przyjdzie nam czasem bytować, także nie są zbyt przyjazne - chyba, że bakteriom i grzybom. Ale na dobrą sprawę, jeśli chociaż dwie osoby zadbają o porządek w tamtym miejscu, sytuacja nie będzie wyglądać aż tak tragicznie. Kwestia tkwi w pozytywnym podejściu, które trzeba będzie sobie, choćby i w najprostszy sposób przedstawić. Rozsądek to jedno, czasami warto pozwolić sobie na odrobinę odwagi. Głos sympatii numer jeden brzmi: Akademiki to miejsce, w których poznamy najwspanialszych ludzi na świecie. Jako osoby samotne będziemy tam mogli zetknąć się z miłościami naszego życia. A nawet jeśli nie, to spotkamy świetnych przyjaciół, mądrych doradców a także osoby, z którymi podzielimy wspólne zainteresowania. Teraz będzie już można wyjść z kimś na basen, do biblioteki, czy chociażby zorganizować w akademiku imprezę (która, naturalnie, będzie przeszkadzać innym, ale to fakt nieistotny dla osób niefrasobliwych). Dodatkowo, są to ludzie, którzy zawsze będą mogli nam pomóc z zadaniami, ze znalezieniem czegoś w mieście, czasem pewnie nawet po nas posprzątają. A na Sylwestra czy w inne święto nie pozostajemy sami - od tej pory jesteśmy ciągle z ludźmi, co tylko będzie procentować!

Głos sympatii numer dwa brzmi: Akademiki nie są wcale takie brudne i biedne, jak się o nich mówi. Owszem, jest jeszcze kilka takich, w których łazienkę znajdziemy na korytarzu, ale zdarzają się już sporadycznie. Spójrzmy na całe miasteczka studenckie, takie na przykład, jak krakowskie AGH. Nie można tutaj mówić o słabym standardzie, nawet jeśli nie odnajdziemy tam nie wiadomo jakich luksusów, to jednak ciągle możemy mieć pewność, że przy dobrym składzie ludzkim i odpowiednim sprawdzeniu, w co inwestujemy, problemu absolutnie nie będzie. Warto się przed przyjściem do akademika najpierw zebrać i popytać jego dotychczasowych mieszkańców (a najlepiej kobiety), jak to wszystko wygląda. Jeśli nie będzie nam pasować, zamiast marudzić możemy wybrać sobie mieszkanie studenckie, prawda? Grunt to pewna odpowiedzialność za to, co chcemy zrobić. Bo w akademikach, o czym by nie mówiono, pokoje się remontuje, uczelnie jednak dbają o to, byśmy mieli pewien standard. Reszta to kwestia dogadania się z ludźmi. Głos sympatii numer trzy brzmi: Restrykcje? Chyba tylko na papierze, jak wiadomo, wolność studencka obejmuje wszystkie dziedziny życia. Wiadomo, w akademikach są też portierzy, ale to zwykle sympatyczni ludzie, z którymi naprawdę idzie się dogadać. W dodatku, jeśli przeskrobiemy coś w mieście, policja nie ma prawa nas dotknąć w domu akademickim, ponieważ podlegamy tam prawom uczelni w której studiujemy. Kota i psa nam raczej nie trzeba, skoro dookoła tyle towarzystwa, to byłoby wręcz niegrzeczne, zwłaszcza, że i my musimy uszanować fakt tego, iż ktoś może mieć alergię. Weźmy pod uwagę cudze zdrowie, oni też naprawdę pamiętają, że nie są w akademiku sami.

O akademikach krąży jednak wiele pozytywnych opinii, zwłaszcza w Internecie. Oczywiście, zdarzają się przypadki, w których można potępiać je i mówić o nich jak najgorzej, jednak na dobrą sprawę nie ma aż tyle problemu, ile by się wydawało. Powinniśmy podejść do sprawy odpowiedzialnie i racjonalnie, nie popadać ani w nadmierną euforię, ani w czarnowidztwo. Najlepiej zdać sobie sprawę z tego, że nie będziemy tam sami, że musimy zapracować na własny wizerunek, a to, co robimy, będzie potem kwestią naszej własnej potrzeby. Póki co - życzmy sobie powodzenia, aby studia przyszły nam jak najłatwiej, bo akademik to naprawdę drugorzędna w tym wszystkim sprawa. Najważniejsza pozostaje jednak edukacja.





Copyright © 2006-2013 by topstudia.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

katalog szkół wyższych, szkoły wyższe, ranking szkół wyższych, uczelnie wyższe, gdzie na studia, jakie studia , studia, wyższa, wyższe, politechnika, uniwerstytet, akademia, rankingi, student, oceń szkołę, szkoła, szkoły, szkołę, jaka szkoła, kierunek, kierunki, jaki kierunek, co po szkole, gdzie na studia, najlepszy kierunek, czesne, magister, licencjat, inżynier, ile za studia, cena studiów, porównanie szkół, porównanie uczelini, porównanie kierunków
Drims | Telewizja cyfrowa i satelitarna | Najlepsze kilkusekundówki w Sieci - SnapLoops.com!